Seminarium dotyczące nastoletniego rodzicielstwa

W poniższych linkach znajdziecie zapis międzynarodowego seminarium pt. „Więź – w imię dziecka i rodziny”, które odbyło się w ramach podsumowania projektu THE BONE realizowanego w programie Erasmus+.

DZIEŃ PIERWSZY

Wprowadzenie:
Agnieszka Sikora, prezeska Fundacji po DRUGIE
Andrzej Martuszewicz, prezes Fundacji na Rzecz Rozwoju Probacji „PROBARE”


O potrzebie więzi w procesie socjalizacji słów kilka
Prof. Marek Konopczyński, Uniwersytet w Białymstoku, Komitet Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk

Dobro dziecka
dr hab. prof. UW Monika Płatek, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Macierzyństwo nastolatek. Stan wiedzy i kierunki badań w Polsce.
Katarzyna Siotor, Łukasz Dryńkowski, Naukowe Koło Resocjalizacji Wydziału Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego

Wczesne rodzicielstwo jako punkt zwrotny. Perspektywa kryminologii drogi życiowej i pedagogiki resocjalizacyjnej.
dr hab. prof. UŁ Renata Szczepanik, Wydział Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego

Prawne aspekty nastoletniego macierzyństwa i tacierzyństwa
dr Małgorzata Dziewanowska, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, Fundacja po DRUGIE

Rodzicielstwo zastępcze – wsparcie czy zagrożenie dla więzi między matką i dzieckiem
Anna Krawczak, Interdyscyplinarny Zespół Badań nad Dzieciństwem, Uniwersytet Warszawski

ZAPIS PIERWSZEGO DNIA

DZIEŃ DRUGI

DOBRE PRAKTYKI I ROZWIĄZANIA

Wprowadzenie
Agnieszka Sikora, prezeska Fundacji po DRUGIE

Potrzeby rozwojowe matki, która jeszcze jest dzieckiem
Elżbieta Szadura-Urbańska, psycholog, Fundacja po DRUGIE

Praca z nieletnią matką w warunkach placówki resocjalizacyjnej
Ireneusz Stawiński, Schronisko dla Nieletnich i Zakład Poprawczy w Falenicy

Młodociane macierzyństwo w warunkach MOW
dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Czaplinku Sebastian Matułojć

Szanse i zagrożenia w procesie wspierania nieletnich matek- studium przypadku
Edyta Wojtasińska, mama zastępcza, psychopedagog, trener, Koalicja na Rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej

Funkcje społeczne architektury na przykładzie projektu domu dla nastoletnich usamodzielniających się matek i ich dzieci
Jan Kucza-Kuczyński, starszy architekt, koordynator projektów i procesów w WXCA, współautor projektu domu dla nastoletnich i usamodzielniających się matek i ich dzieci

Wsparcie nastoletnich uczennic w ciąży i matek w środowisku szkolnym na podstawie doświadczeń pracowników szkoły.
dr Alicja Zbierzchowska Instytut Pedagogiki, Uniwersytet Gdański

Przepis na miłość
Anna Gołębiewska i Aneta Matyja, Zakład Poprawczy w Laskowcu

ZAPIS DRUGIEGO DNIA

Infekcje przenoszone drogą płciową – jest się czego bać?

Jeśli zada się pytanie młodym kobietom, czego najbardziej się boją, jeśli chodzi o podejmowanie kontaktów seksualnych, zazwyczaj pada jedna, stała odpowiedź – ciąży. Jest to najbardziej znana obawa związana z  podejmowanych kontaktów intymnych. Coraz częściej tej odpowiedzi towarzyszy zdanie „… ale biorę tabletki antykoncepcyjne”. Jest to jedna z wielu metod antykoncepcji, które są dostępne dla kobiet. Krążki, wkładka, plastry, spirala – owszem, jak najbardziej mają wysoką skuteczność i zmniejszają ryzyko zajścia w ciążę. Z jednej strony to świetna wiadomość, iż osoby podejmują kontakty w sposób odpowiedzialny, jednakże występuje pewien kruczek, o którym mało się mówi. Antykoncepcja hormonalna chroni tylko przed ciążą. Niczym innym.

A plejada infekcji przenoszonych drogą płciową jest naprawdę pokaźna. Większość osób słyszała o kile, rzeżączce, chlamydii – są to najczęściej występujące infekcje intymne. O czwartej pod kątem „popularności”, czyli rzęsistkowicy, słyszał już mało kto. Oprócz nich, istnieją dziesiątki innych chorób, w tym takie, których nazwy jest naprawdę ciężko przeczytać.

Jedyną opcją zabezpieczenia się przed nimi jest używanie antykoncepcji mechanicznej, czyli prezerwatywy. Stanowi ona barierę miedzy płynem zakaźnym (np. krwią, nasieniem, wydzieliną z pochwy) a naszym organizmem. Mówiąc krótko – przez prezerwatywę nic nie przejdzie. Jeśli jest używana zgodnie z instrukcją i założona w sposób poprawny daje nam… 100 procent pewności. Prezerwatywy pękają lub zsuwają się podczas stosunku, gdy:

  • Są niewłaściwie przechowywane (wystawione na słońce, na mróz; noszone luzem w dżinsach czy w portfelu),
  • Są przeterminowane (lateks się wykrusza a w efekcie – pęka),
  • Są niewłaściwie założone (tzw. rolowane na lewą stronę zamiast na prawą, nie trzymany jest zbiorniczek na nasienie podczas zakładania prezerwatywy na prącie, co skutkuje w momencie wytrysku, zgodnie z zasadami fizyki – pęknięciem),
  • Są używane kilka razy – gdy maksymalnie można użyć jednej prezerwatywy na jeden kontakt.

Często można usłyszeć, że „wszystko jest okej, nie mam objawów, jestem zdrowa!” jednakże jest to dość ryzykowne myślenie. Większość infekcji przenoszonych drogą płciową może nie dawać żadnych objawów (wyprysków, owrzodzeń, zmiany zapachu/koloru/konsystencji wydzielin, odczuwania bólu przy oddawaniu moczu, swędzeniu), jednocześnie zbierając żniwo wewnątrz naszych ciał! Nieleczone infekcje intymne mogą prowadzić do nowotworów czy bezpłodności. Flagowym przykładem bezobjawowych infekcji jest HIV – pierwsze objawy pojawiają się dopiero po kilku, kilkunastu latach od zakażenia.

Między innymi z tych właśnie powodów warto jest używać prezerwatywy jako metody zabezpieczenia kontaktów seksualnych. Jeśli jesteś w stałej relacji, opartej na wyłączności i zaufaniu, iż owa wyłączność rzeczywiście jest i chcielibyście przejść na zabezpieczenie hormonalne, warto jest wykonać testy w kierunku infekcji przenoszonych drogą płciową. Pamiętajcie – mając kontakt seksualny z jedną osobą, mamy pośrednio kontakt z każdym z jej/jego byłych partnerów/partnerek. To wyraz troski o siebie i o partnera.

Jeśli chciałabyś/chciałbyś wykonać bezpłatne i anonimowe testy w kierunku HIV i innych infekcji przenoszonych drogą płciową możesz skorzystać z Punków Konsultacyjno-Diagnostycznych. Znajdziesz je w każdym województwie, a dokładne adresy i godziny pracy są aktualizowane na bieżąco na stronie www.aids.gov.pl .

Zabezpieczenie potrzeb dziecka i matki

W ostatnich kilku latach w Polsce zaczęto więcej mówić o macierzyństwie i przeznaczać coraz większe środki na wsparcie rodziców w opiece, wychowywaniu i utrzymaniu dziecka. Warto wskazać co najmniej kilka znaczących zmian:

– wydłużony został okres urlopu macierzyńskiego z 20 do 52 tygodni (przysługuje kobietom zatrudnionym na umowę o pracę). Oznacza to, że przed okres 52 tygodni matka pobierać może średni 80% swojego wynagrodzenia bez obowiązku świadczenia pracy;

– w przypadku osób niezamożnych istnieje możliwość ubiegania się o jednorazowe świadczenie z tytułu urodzenia się dziecka w wysokości 1000 złotych;

– dla kobiet, które nie posiadają żadnych dochodów (bezrobotnych, studentek, itp.) stworzono świadczenie, potocznie nazywane kosiniakowym (od nazwiska polityka, który postulował jego wprowadzenie), wynoszące 1000 złotych, wypłacane co miesiąc przez pierwszy rok życia dziecka;

– niezależnie od dochodów można ubiegać się o świadczenie tzw. 500+, przysługujące na każde dziecko, miesięcznie, od chwili jego urodzenia aż do ukończenia 18 roku życia;

– w szczególnie trudnych sytuacjach można również wystąpić o zasiłki, np. rodzinne, do ośrodka pomocy społecznej.

Istotne jest, że osoba pełnoletnia może samodzielnie składać wnioski o wskazane powyżej świadczenia. W przypadku małoletnich matek robi to opiekun prawny dziecka, który reprezentuje jego interesy aż do czasu, gdy małoletnia matka osiągnie pełnoletniość. 

Elcia

Najbardziej lubi patrzeć w lustro. Duże niebieskie oczy w ciemnej oprawie długich rzęs, kształtne, lekko różowe usta, wysokie czoło, mały, zgrabny nos. Elcia od zawsze wiedziała, że uroda jest jej największym atutem. Ma to szczęście, że nigdy nie było po niej widać, że urodziła się w patologii.

Prawda o jej życiu nie rzuca się w oczy, dlatego Elcia może udawać, że jest kimś innym, z inną przeszłością.

Prawda jest nie do zniesienia.

Matka Elci pije. Zawsze piła.  

Ojciec siedzi i odkąd sięga pamięcią był w kryminale.

Elcia czasem chciałaby coś dobrego o nich powiedzieć, ale ciężko jej znaleźć chociaż jeden radosny szczegół, jedno małe, najmniejsze dobre wydarzenie z dzieciństwa, którego mogłaby się uczepić.

Pamięta za to wiele innych szczegółów. Choćby te,  kiedy zamroczona alkoholem matka w pomiętym, nieświeżym ubraniu zasypiała na podłodze w kuchni. Albo jak chichrała się kretyńsko popijając tanie wino w towarzystwie Krzyśka z parteru i Wieśka z drugiego piętra, a potem całowała się z nimi półnaga nie zwracając uwagi, że mała Elcia wszystko widzi.

Pamięta jak bardzo czekała, żeby pojechać do ojca na widzenie. Chciała go poznać. Wyobrażała sobie, że zamknęli go przez pomyłkę, że tak naprawdę jest miłym, ciepłym facetem, który mógłby ją w niedzielę zabierać na lody i watę cukrową.

Nigdy do niego nie pojechała. On też nigdy się nie pojawił. Nigdy nie napisał. Nigdy nie zadzwonił.

Elcią zazwyczaj zajmowały się sąsiadki. W kamienicy, w której dorastała, było tylko sześć mieszkań, a aż trzy z nich zajmowały samotne, starsze panie. Elcia nazywała je ciociami. Wołały ją do siebie na obiad, przynosiły cukierki, a czasem nawet prawdziwą czekoladę! Czasem gdy matka sprowadzała sobie nowych kolesi, brały ją do siebie na noc. Elcia bardzo lubiła te ciocie, tylko to właśnie one doniosły na matkę policji. To przez nie wszystko się zmieniło.

Elcia miała 10 lat, gdy trafiła do pogotowia opiekuńczego, a potem była przerzucana z placówki do placówki. Ciotki, które podobno zrobiły to, żeby jej pomóc, którym podobno na niej zależało, nigdy nie przyszły jej odwiedzić. 

– Jak często kąpiesz syna? – kuratorka groźnie spoglądała na Elcię poprawiając okulary, które opadły jej na czubek nosa.

– Przecież wiadomo, że codziennie – dziewczyna wzruszyła ramionami.

– To dlaczego on jest taki brudny?

– Bo chodził po podłodze, to się ubrudził. Trudno, żebym go przez cały dzień trzymała w łóżeczku jak w jakiejś klatce!

Elcia na wszystko potrafi znaleźć odpowiedź. Ma już siedemnaście lat, męża, dziecko i prowadzi dorosłe życie. Jej synek ma już ponad roczek i Elcia od początku radzi sobie z nim praktycznie sama. Mąż niemal cały dzień spędza w pracy, a jak jest w domu, to musi odpocząć i trzeba przyznać, że też się specjalnie nie garnie do opieki.

– Zatem Elu, powinnaś tu trochę posprzątać. Dziecko wygląda jakby tydzień siedziało na jakimś zakurzonym podwórku – kuratorka jest bardzo wymagająca.

– Przecież sprzątam – Elcia nie podda się tak łatwo – tylko wie pani, to się nie da codziennie. Ja mam tu urwanie głowy. Muszę nakarmić dziecko, wyjść z nim na spacer, muszę obiad ugotować i zrobić zakupy… Myśli pani, że ja tu mogę sobie poleżeć?

– Ja po prostu stwierdzam, że dziecko jest brudne, a po tobie wcale nie widać, że nie masz na nic czasu. Makijaż, fryzura…

O czym ta baba mówi? Trudno, żeby Elcia siedziała w domu jak jakiś kocmołuch, tylko dlatego, że ma dziecko. A co to?! Jak się ma dziecko to już zadbać o siebie nie wolno?

Dla Elci przecież wygląd zawsze był na pierwszym miejscu. Dzięki ładnej buzi udawało się jej unikać surowych kar i migać się od przykrych obowiązków. Odpowiednio podkreślone oczy i dopracowana fryzura ukrywały prawdę i pozwalały jej być tą, którą chciała, a nie tą, którą była naprawdę.

– Chyba to, że jestem w domu z dzieckiem nie znaczy, że mam wyglądać jak wywłoka jakaś! – wyrzuciła z siebie.

– Elu, nie masz wyglądać jak wywłoka, ale widzę, że sporo energii wkładasz w te sprawy, a tu trzeba się zajmować domem i dzieckiem – kuratorka nie dawała za wygraną. – A Maciej pomaga ci trochę w tych obowiązkach?

Elcia poznała go dwa lata temu. Był dorosły, miał zawód i pracę, a co najważniejsze – własne mieszkanie.

Była wtedy na przepustce z poprawczaka. Czasem wypuszczali ją na kilka godzin na miasto. To była jedyna atrakcja, na którą mogła sobie pozwolić, bo przecież nie miała gdzie się podziać. Nie było nikogo kto mógłby ją przygarnąć chociaż na parę dni. Matka od lat nie kontaktowała się i nikt nie wiedział co się z nią dzieje. Ojciec nadal siedział, a w domu dziecka, w którym była zanim ją zamknęli, nie chcieli mieć już z nią do czynienia. To przez to, że kiedyś nie wytrzymała i pobiła wychowawczynię.

Na swoich parogodzinnych przepustkach włóczyła się  głównie po centrum handlowym. Oglądała wystawy sklepowe i wyobrażała sobie, że któregoś dnia będzie mogła sobie to wszystko kupić.

Tego dnia weszła do salonu z telefonami komórkowymi. Odłożyła z kieszonkowego 45 złotych na pokrowiec.

Maciek pracował tam jako sprzedawca. Właśnie kończył zmianę i jakoś się zgadali.

Elcia, jeśli tylko miała ochotę, potrafiła zrobić dobre wrażenie!

Maciek był inny od chłopaków, których znała z domu dziecka. Do pracy chodził w koszuli, czasem wkładał krawat i nosił marynarki. Miał zadbane dłonie i piękne paznokcie. Skończył technikum ekonomiczne i zamierzał dalej się uczyć.

Elcia użyła wszystkich swoich mocy, by pozostał w jej życiu na dłużej.

Opowiedziała mu o sobie – samotne dzieciństwo, alkoholizm matki, tułaczka po placówkach. Przykro było o tym słuchać.  Musiał się nią zaopiekować.

W zakładzie nie chcieli się zgodzić, żeby Elcia zostawała u niego na noc, ale dostawała przepustki w czasie, kiedy Maciek miał wolne. Pożyczała ciuchy od koleżanek, farbowała włosy, malowała paznokcie.

Ciąża była najlepszym sposobem, by zatrzymać to wszystko na zawsze.

Elcia miała 16 lat, Maciek był już pełnoletni. Wychowawcy uparli się, żeby wzięli ślub.

– Maciek to nic w domu nie robi – żaliła się kuratorce. – Sama muszę za wszystkim biegać. Myśli pani, że to takie proste?!

Z zakładu zwolnili ją na miesiąc przed porodem. Była kompletnie rozbita! Taka gruba i ciężka! Spuchnięta jak balon. Maciek musiał jej w kółko powtarzać, że nic się nie zmieniło, że nadal wygląda pięknie. Zapewniał, że po porodzie poczuje się lepiej i wszystko wróci do normy.

Kiedy ich synek przyszedł na świat Elcia nie chciała karmić piersią. Uważała, że od karmienia piersi stracą swój kształt.

Maciek coraz rzadziej bywał w domu. Brał dodatkowe dyżury w pracy, bo przecież potrzebują pieniędzy.

Im częściej był poza domem, tym większą uwagę Elcia przywiązywała do swojego wyglądu.

– No dobrze, Elu, a co ze szkołą? Powinnaś wygospodarować czas na naukę i skończyć wreszcie gimnazjum. Chyba Maciek może zająć się dzieckiem przez parę godzin w tygodniu.

Ale Elci wcale nie chciało się chodzić do szkoły. Dziecko było doskonałym pretekstem, żeby tego nie robić.

 – Może jak mały pójdzie do przedszkola… – powiedziała od niechcenia.

Elcia stoi przed lustrem. Maluje oczy. Prostuje włosy. Zrobi się na bóstwo i wszystko się znowu poukłada.

Maciek poszedł na studia i złożył papiery o rozwód. Nie chce udawać, że mogą coś z Elcią zbudować.

Zostawił jej mieszkanie i obiecał, że pomoże finansowo, dopóki Elcia nie stanie na nogi.

A ona skrupulatnie poprawia makijaż. Musi zawalczyć o kolejną szansę.

SEX, DRUGS & ROCK’N’ROLL

Czy słyszałaś już o chem-seksie? Od kilku lat mówi się o tym coraz więcej; jednakże, choć sama nazwa tego stylu życia seksualnego jest dość młoda, samo zjawisko znane jest od bardzo, bardzo dawna. Opiera się na łączeniu kontaktów seksualnych z substancjami psychoaktywnymi. Można wliczać w nie alkohol, jednakże głównie chodzi o narkotyki, a w szczególności stymulanty (czyli te substancje, które nas pobudzają, dają poczucie euforii – takie jak kokaina, amfetamina, mefedron).

Jest to swoista pułapka. Zazwyczaj ludzie decydują się na łączenie tych dwóch obszarów, by dodać sobie pewności siebie, wzmocnić doznania czy też zapewnić sobie drogę na skróty podczas nawiązywania kontaktów seksualnych – bo będąc pod wpływem substancji ludzie stają się śmielsi, bardziej aktywni, pewni siebie. Tutaj pojawia się pułapka numer 1 – jeśli to jest powodem do korzystania z narkotyków podczas seksu, warto zadać sobie pytanie, co jest nie tak podczas kontaktów na trzeźwo? Co sprawia nam trudność? Narkotyki to tylko plaster na ranę – nie są rozwiązaniem długoterminowym. Po dłuższym korzystaniu z substancji pojawią się problemy z erekcją, z suchością pochwy (seks dla kobiet jest bolesny) czy też satysfakcja z kontaktów znacząco spada. Oczywiście pojawia się ryzyko uzależnienia, co jest jeszcze poważniejszą, zupełnie inną bajką.

Pułapka chem-sex numer dwa dotyczy dbania o swoje granice oraz podejmowane decyzje. Będąc pod wpływem różnorakich substancji ulegają one znacznemu przesunięciu. Mówiąc wprost – to, czego nie chciałabyś robić na trzeźwo, może zadziać się, gdy jesteś pod wpływem. Utrata kontroli, niska asertywność czy obniżenie umiejętności poznawczych mogą przynieść konsekwencje, których warto unikać. Nadużycia seksualne, poczucie winy i wstydu… czy też brak pewności, czy użyte było zabezpieczenie w postaci prezerwatywy to tylko jedne z nich.

Posiadanie kontroli nad sobą i swoimi zachowaniami jest składnikiem sprawczości. To Ty decydujesz, w zgodzie z sobą, na co jesteś gotowa a na co nie. Używanie substancji psychoaktywnych znacząco je osłabia.

Jeśli jednak zdecydujesz się na przyjmowanie substancji, znając wszystkie konsekwencje – decyzja jest Twoja – warto jest postarać się, by ryzyko było jak najmniejsze. Zaufane osoby, które są trzeźwe i dobrze Cię znają, mogą zareagować gdy zauważą, że dzieje się coś niepokojącego i przerwać sytuację. Jednakże, wciąż najpewniejszą opcją jest utrzymywanie trzeźwości – wtedy masz pełną kontrolę nad tym, co się dzieje wokół Ciebie.

SEBASTIAN – opowieść młodego taty

Sebastian leży na łóżku i wpatruje się w zdjęcie małej dziewczynki. Ma śliczne blond loczki i uśmiecha się zalotnie. Do pokoju, w którym leży wpada słońce, ujęte w symetryczne kwadraty krat i rzuca równoległe cienie na ścianie.
Wszystko co ważne, dzieje się po drugiej stronie.
Sebastian od początku miał pecha.
W domu życie kręciło się wokół alkoholu. Dni dzieliły się na te, w których ojciec pił i te, kiedy nie miał na wódkę. Ale i tak zawsze kończyło się tak samo. Ojciec atakował z byle powodu. Wszystkich. Sebastian był wtedy zbyt mały, żeby się bronić. Zbyt mały, żeby ochronić matkę i siostrę, choć tak bardzo je kochał i tylko bezsilnie zaciskał drobne pięści .
Dziś ojciec nie miałby z nim żadnych szans. Zresztą dziś to on nic już nie zrobi. Siedzi. Zabił po pijaku młodą dziewczynę i jeśli go w ogóle kiedykolwiek wypuszczą, to w domu Sebastiana nikt nie będzie na niego czekał.
Sebastian nienawidzi ojca. Nienawidzi go za piekło, które urządził w ich domu. Nienawidzi za to, że nauczył Sebastiana tylko złych rzeczy. Za to, że przez całe życie sam próbował go naśladować. Tak jak ojciec pił, kradł, używał pięści. Ludzi miał za nic. Prawo i zasady nigdy się nie liczyły. Chyba, że to były jego zasady i jego prawo.
Szedł przez życie śladami własnego ojca. Nieświadomie szukał go jak Edyp Lajosa.
Co chwilę zamykali go w ośrodkach dla niegrzecznych dzieci, a gdy wychodził od razu była impreza, alkohol, zadyma i za chwilę kolejny ośrodek. W końcu tak sobie nagrabił, że przybili mu zakład poprawczy. Nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Zdążył się już przyzwyczaić, że życie dzieli się na czas spędzany w ośrodku i czas poza placówką. Trzeba swoje odbębnić.
Na jednej z przepustek z zakładu poznał Ewelinę. Ładna była, chociaż ani przez chwilę nie myślał o niej poważnie. Chciał się po prostu dobrze bawić. Wiadomo. Wolnością trzeba się nacieszyć.
Ewelina była szczupła i wysoka. Sebastian lubi takie dziewczyny. Podobały mu się jej piersi i to jak tańczyła. Tylko za każdym razem kiedy do niej się zbliżał, wymykała się. Była zbyt sztywna, nieprzystępna. Za trzeźwa, żeby mogło mu się udać.
Poprosił kolegów o pomoc.
Słuchali go. Jak się wychodzi z zakładu, to ma się poważanie. Jest się człowiekiem z wyższej półki. Kumple skołowali kilka piw i solidnie polewali dziewczynie.
Sebastian był pewien, że Ewelina chce tego samego co on, tylko zwyczajnie się wstydzi. Wiedział, że dopiero po alkoholu ludzie nie widzą barier. Chciał przełamać lody i zrobił swoje.
Kilka minut przyjemności. Żadnych zobowiązań. Zero obietnic. Potem była kolejna impreza i kolejna. Po kilku dniach musiał wracać do zakładu.
Minęło prawie pół roku zanim znowu dostał przepustkę. Wtedy zobaczył Ewelinę na ulicy. Od razu zauważył, że jest w ciąży, ale nawet przez chwilę nie pomyślał, że może być ojcem. Po prostu podszedł i zagadał. Chciał być miły. W końcu nie jest taki zły za jakiego go uważają i umie się zachować. Nie będzie udawał, że nie zna dziewczyny, z którą się przespał. Kulturę się ma.
Wtedy mu powiedziała. Właściwie wykrzyczała.
– Widzisz gnoju co zrobiłeś? Widzisz?! – odsłaniając spod płaszcza swój brzuch.
Uciekł. Przestraszył się. Pojechał z chłopakami na dyskotekę. W takich sytuacjach trzeba się zresetować. Tylko alkohol może zapewnić dystans i luz. Tak uważał.
Chłopaki śmiali się, że teraz Sebastian zamiast balować będzie zmieniał pampersy i pchał wózek. Rosła w nim wściekłość. Był zły na tę dziewczynę. Przecież mogła się jakoś zabezpieczyć! Dziewczyny powinny dbać, żeby nie zachodzić w ciążę ot tak, na imprezie, bez planu, bez wizji! Co za nieodpowiedzialność!
Napisał do niej, że musi „to” usunąć, że nie chce mieć z „tym” nic wspólnego. Nawet nie potrafił użyć słowa „dziecko”.
Wrócił do zakładu.
Gdyby nie jego siostra, pewnie nie miałby kontaktu z córką. Pewnie nie przeżyłby jej narodzin i nigdy nie posadził na swoich kolanach.
To siostra zadbała, żeby Ewelina mu wybaczyła. To ona wytłumaczyła Sebastianowi, że dziecko nie jest niczemu winne.
– Chcesz być taki jak nasz ojciec? – mówiła do niego, wiedząc, że właśnie tego bał się najbardziej.
Na termin porodu dostał okolicznościową przepustkę. Siostra pojechała z nim do szpitala. Cieszył się na widok dziecka, a taką radość przecież trzeba opić! Wszyscy tak robią, więc Sebastian pił. Tak bardzo pił, że zapomniał wrócić na czas do zakładu. Doprowadzili go policjanci.
Znowu wszystko się skomplikowało. Za to, że go nie było, że tak bardzo się cieszył z narodzin dziecka, wydłużyli mu odsiadkę w zakładzie.
Ewelina znalazła sobie chłopaka. Właściwie nie ma o to do niej pretensji, bo między nimi i tak nic by nie wyszło, ale nie pozwoli, żeby jego córka mówiła do obcego faceta „tato”. Gdyby usłyszał coś takiego, musiałby go zabić.
Na przepustkach zawsze jedzie do małej. Z każdego spotkania przywozi zdjęcia. Trzyma je przy łóżku i czasem ogląda.
Kiedy patrzy na swoją córkę czasem zaczyna wierzyć, że ciągle jeszcze może być inny. Nie taki jak jego ojciec.

Blog jest prowadzony w ramach projektu THE BOND (Więź) realizowanego w Programie ERASMUS +

Jeśli chcesz pomóc nieletnim matkom i wesprzeć inicjatywę budowy domu, w którym będą mogły mieszkać ze swoimi dziećmi zajrzyj na stronę akcji społecznej prowadzonej przez firmę kosmetyczną BANDI i Fundację po DRUGIE.

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa